Reklama

#TOPSECRET

08.07.2019

Wszystkie rzeczy, za które pokochałam bycie singielką

Wszystkie rzeczy, za które pokochałam bycie singielką fot. GettyImages

Mój były naprawdę nie powinien tego czytać.

Pola Namysł

Reklama

 

W czasach, gdy Instagram codziennie zalewa fala uroczych i bardzo pozowanych zdjęć opatrzonych hasztagami, takimi jak #couplegoals czy #loveisintheair, ciężko jest cieszyć się statusem związku: singielka. I nie ma w tym nic dziwnego, sama do niedawna tak miałam. Związek przynosi jednak dużo pozytywów: poczucie bezpieczeństwa, wsparcie, a dodatkowo sprawia, że czujemy się kochane.

 

Ale nie oszukujmy się - to też mnóstwo nerwów, stresu i niepewność, bo zanim trafimy na odpowiednią osobę, spotkamy mnóstwo takich, które... lepiej żeby się wcale nie pojawiały. Dodatkowo jesteśmy już w momencie życia, w którym nie poznajemy nowych osób codziennie, a randkowanie staje się prawie niemożliwe. Gdy kalendarz jest wypełniony kursami praca-dom, a weekendy wykorzystujemy po prostu do odpoczynku lub spędzenia czasu ze znajomymi, ciężko jest znaleźć tego wymarzonego księcia z bajki. Jednak jeśli mam być szczera, to teraz jest moment, żeby się tym cieszyć.

 

 

 

Większość osób żyje w przeświadczeniu, że życie w związku to coś o wiele lepszego, niż status singielki. Ale czy na pewno? Większość moich przyjaciółek czy koleżanek w związkach ciągle zaprząta sobie głowę różnymi problemami związanymi ze swoim partnerem. Od tych najmniejszych, jak fakt że nigdy nie wynosi śmieci z domu, aż do podejrzeń o zdradę. I jeśli miałabym obstawiać to nie jest to wyjątek, a reguła.

 

Dlaczego pokochałam życie singielki?

Po kilku latach związku, perspektywa życia w pojedynkę była trochę przerażająca. Nagle wszystko było na mojej głowie i nie byłam pewna jak się za to zabrać. Przykład? Zniszczony stół czekał na balkonie na wyrzucenie przez kilka dobrych miesięcy, aż w końcu moi przyjaciele zlitowali się nade mną i postanowili go wynieść. Brzmi banalnie, ale dobrze wiecie, że czasami takie małe rzeczy potrafią być przytłaczające, jeśli wszystkim musisz zająć się samodzielnie. Nie jesteście w tym same :-)

 

Pierwsza rzecz, która mnie bardzo cieszy to fakt, że mogę robić to, co chcę, kiedy tylko chcę i rozwijam się na każdej dostępnej płaszczyźnie. Jako singielka mam do swojej dyspozycji 7 dni w tygodniu, które mogę zaplanować w dowolny sposób. Są tygodnie, gdy codziennie widuje się z przyjaciółmi, a są takie gdy każdy wieczór spędzam na balkonie z dobrą książką i gorącą kawą. I przyznam, że bardzo długo tego nie doceniałam, ale to właśnie w tych małych przyjemnościach tkwi magia.

 

A tych jest zdecydowanie więcej!

 

Teraz chodząc na zakupy nie zastanawiam się, czy chłopak będzie zadowolony z tego wyboru, mój partner czepiał się wszystkich spodni typu boyfriend, sukienek z bufiastymi rękawami czy butów kaczuszek. I nie był w tym osamotniony, bo większość moich kolegów także nie przepada za tymi trendami, ale ja niektóre z nich uwielbiam i przez dłuższy czas w nich nie chodziłam tylko ze względu na mężczyzn. Teraz? Jednego dnia przychodzę do pracy w bluzie i luźnych dżinsach, a drugiego w eleganckiej sukience i butach na obcasie. Kompletnie nie przejmując się, co powie mój facet gdy rano będę wychodziła z domu.

 

Życie w pojedynkę dało mi bardzo dużo dystansu do siebie i otaczających mnie osób, potrafię spędzić weekend sama ze sobą w domu bo taką po prostu mam ochotę. I to chyba te weekendy uwielbiam najbardziej. Dajmy na przykład minioną sobotę. Wstałam wcześnie rano, wypiłam pyszną kawę, posprzątałam dom, zrobiłam zakupy w lokalnym warzywniaku, załatwiłam kilka zaległych spraw, a wieczorem ugotowałam swoje ulubione danie na kolację. Do tego odpaliłam "Sex w Wielkim Mieście" i  usiadłam na balkonie pod kocem z lampką wina. Nic specjalnego, ale bycie singlem daje szansę na spędzenie czasu samej ze sobą, poznanie tego co naprawdę lubisz, ale też przemyślenie sobie na spokojnie wszystkiego, co dzieje się wokół.

 

Kolejny cudowny aspekt życia singielki? Nie muszę się nikomu tłumaczyć czy informować, gdzie jestem. Czy ewentualnie ukrywać z kim. Pewnie nie wszystkie tak miałyście, ale mój partner naprawdę bardzo, ale to bardzo nie lubił moich znajomych. Nie było ku temu żadnych konkretnych powodów, w większości przypadków, zanim jeszcze ich poznał już był na "nie". Skutek? Przez kilka lat naszego związku prawie się z nimi nie widywałam bo każde spotkanie okraszone było niepochlebnymi komentarzami czy przytykami, których po prostu nie chciało mi się słuchać. Teraz w końcu nadrabiam stracony czas i widuję się ze wszystkimi bez najmniejszych wyrzutów sumienia.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Pola Namysl (@polanamysl)

 

 

Te z was, które już mieszkają same docenią jeszcze jeden aspekt życia samej - nikt nie zakłóca przestrzeni i nie ingeruje w wystrój mieszkania. Obecnie moje mieszkanie jest wypełnione niepotrzebnymi szpargałami, zdecydowanie za dużą ilością sukienek i butów, a od niedawna także wieloma roślinami (polecam!). Wcześniej nie miałam takiej swobody, a miejsce w szafie też trzeba było dzielić na pół.

 

Bycie singlem to czas na bycie troszkę egoistą i myślenie o sobie i swoich potrzebach. Dlatego jeśli jesteś singielką i myślisz, że musisz czy potrzebujesz być w związku... nic bardziej mylnego! Ciesz się tym czasem, jak najdłużej. Rozwijaj się, spędź czas z przyjaciółmi i po prostu baw się dobrze!

 

Jeśli chciałabyś, żebyśmy poruszyły jakiś temat albo masz do nas jakieś pytanie to pisz na joy@joy.pl lub do mnie na adres pola.namysl@joy.pl

 

 Zobacz też: Wyprzedaż w Zarze. Zobacz największe "wpadki". Hit? Sukienka za 99 zł

Reklama

Polecane wideo

Skomentuj

Podobne tematy

Zobacz również

Reklama

Najnowsze artykuły

Reklama
Reklama
×
Zarejestruj się w Klubie VIP JOY
Wstąp do Klubu VIP i otrzymuj najnowsze informacje ze świata JOY,
zniżki na zakupy oraz zaproszenia na wyjątkowe wydarzenia!