Reklama

#TOPSECRET

21.06.2019

Szukałam sukienki na wesele w dwóch największych sieciówkach. Oto, co się stało

Szukałam sukienki na wesele w dwóch największych sieciówkach. Oto, co się stało fot. JOY

Przymierzyłam kilkanaście sukienek, które mogłyby sprawdzić się na weselu. Czy spełniły moje oczekiwania? Zobaczcie same.

Pola Namysł

Reklama

 

Gdy z Pauliną wpadłyśmy na pomysł sprawdzania i testowania ubrań z sieciówek pomyślałam "Super! Tak naprawdę to nie przepadam za zakupami i centrami handlowymi, więc to może być idealna okazja żeby połączyć przyjemne z pożytecznym". Skoro i tak będziemy testować ubrania na joy.pl to może przy okazji znajdę coś, co sprawdzi się w mojej szafie. Rzeczywistość szybko zweryfikowała to założenie bo okazuje się, że przymierzanie ubrań i ich sprawdzanie wcale nie jest tak łatwe, proste i przyjemne.

 

Na #joyofshopping dałyśmy sobie kilka godzin oraz cel: każda z nas sprawdzała inny trend czy okazję. Paulina postanowiła sprawdzić, jak wygląda sytuacja białych sukienek w sieciówkach i czy najmocniejszy trend każdego lata jest naprawdę na wyciągnięcie ręki. Efekty tego eksperymentu już możecie zobaczyć na joy.pl (TU). Ja na swoje pierwsze wyzwanie wybrałam "sukienki na wesele". W końcu sezon w pełni, a myślę że nie jestem jedyną osobą, która swój wolny czas chętnie spędzi w innym miejscu, niż zatłoczona przymierzalnia.

 

Postanowiłyśmy odwiedzić dwie najpopularniejsze sieciówki, których asortyment powinien pozwolić nam na znalezienie czegoś ładnego i w niewygórowanej cenie. Na pierwszy ogień poszedł H&M oraz Zara, są to sklepy w których na co dzień robię zakupy, więc gdy zaczynałyśmy nasze zadanie byłam przekonana, że nie powinno być z tym większego problemu. Przeglądając wieszaki znalazłam mnóstwo rzeczy, które chętnie bym założyła, ale gdy zaczęłam myśleć o nich pod kątem wesela, nie było już tak łatwo. Szybko okazało się, że większość sukienek nie zdałaby egzaminu przy takiej okazji. Za krótkie, zbyt odkrywające, z bardzo grubego materiału - to problemy, jakie napotkałam przy wyborze ubrań, które sprawdzałyśmy.

 

Sukienki na wesele z H&M

I tak i nie. H&M może pochwalić się naprawdę różnorodną ofertą. Marka nie ogranicza się do jednego stylu czy typu ubrań, dostaniemy tam i młodzieżowe, kolorowe topy, jak i nowoczesne kroje z ekologicznych materiałów, a także przykłady najnowszych trendów - mówisz, masz. Na plus jest też poprawienie jakości ubrań na przestrzeni ostatnich lat, jednak nadal istnieje ogromny problem z dopasowaniem ich do sylwetki. Niestety, wiele strojów po zdjęciu z modelki całkowicie traci swój urok, z powodu na kompletnie nieprzystosowane do sylwetki zwykłej kobiety.

 

Jako pierwszą przetestowałam prostą, pastelową sukienkę ze wzorem w kwiaty. Stwierdziłam, że super sprawdziłaby się na weselu - delikatny wzór, długość do połowy łydki, a później mogłabym ją założyć na niejedną okazję. Niestety, po założeniu jej na siebie byłam bardzo rozczarowana. Sukienka dodaje kilogramów w obszarze brzucha oraz ud, dekolt oraz rękawy dziwnie się układają, a całość nie zachwyca.

Chciałam jednak dać tej sukience jeszcze jedną szansę i przewiązałam ją w pasie wstążeczką od sukienki, w której przyszłam. Sytuacja zdecydowanie się poprawiła, ale nadal... nie był to efekt jakiego oczekiwałam.

 

 

 

 

Jako drugą sprawdziłam żółtą sukienkę z falbanami z linii CONSCIOUS. Pierwsza reakcja? NIE. Jednak po chwili stwierdziłam, że jest w niej coś ciekawego. Jest bardzo wygodna, pięknie układa się przy poruszaniu się, co na weselu na pewno docenimy - szczególnie podczas tańca. Dodatkowo dzięki cieniutkim ramiączkom mamy pewność, że nie zsunie się i nie odsłoni nic, czego byśmy nie chciały. Jej minus? Jest dość krótka, ale na szczęście falbany chronią przed przypadkowym pokazaniem bielizny. Zestawiłam ją z dwoma różnymi modelami butów: kremowymi, wsuwanymi balerinami w których przyszłam i z czarnymi sandałkami na obcasie z asortymentu H&M. Jak dla mnie ta sukienka wygląda świetnie w jednej i drugiej wersji, a ja chętnie zobaczę ją w swojej szafie.

 

H&M, 199zł

 

Kolejny wybór od początku był trochę ryzykowny. Na co dzień nie chodzę w długich kombinezonach, a wręcz szeroko je omijam na sklepowych półkach, jednak w tym wypadku stwierdziłam, że taki model może być naprawdę ciekawym i fajnym rozwiązaniem na wesele. Plisowany, z wiązaniem na szyi można zestawić z klasycznymi sandałkami, ciekawą biżuterią i świetna stylizacja gotowa. Jednak, jak w pierwszym przypadku, oczekiwania zdecydowanie przerosły rzeczywistość. Top kombinezonu deformuje górę sylwetki, odcięcie w talii zamiast podkreślać walory sylwetki - pogrubia. Jednak bardzo ładnie układa się dół, mimo że nie widać tego dobrze na zdjęciu. Gdyby góra tego modelu była trochę inaczej stworzona, mogłabym przekonać się do długich kombinezonów :-)

 

H&M, 149,99zł

 

Ta sukienka od początku mnie interesowała. Niecodzienny wzór, trójwymiarowe elementy - zapowiadało się ciekawie. Jednak moja mina na drugim zdjęciu chyba mówi sama za siebie: to NIE był trafiony wybór. 

 

 

H&M, 299zł

 

Pewnie taki model sukienki widziałyście ostatnimi czasy wielokrotnie, jest bardzo modny w tym sezonie i większość sieciówek posiada w ofercie swoją wersję tego trendu. Ta konkretna sukienka będzie strzałem w dziesiątkę podczas wakacji, jest bardzo przewiewna, wygodna, a przy okazji ładnie podkreśla plecy. Możecie zestawić ją z sandałkami na szpilce jak ja, ale równie dobrze będzie wyglądała np. z wiązanymi rzymiankami jak proponują na stronie H&M czy z klasycznymi balerinami. Na mnie nie leży świetnie ze względu na biust, ale dla dziewczyn o drobniejszej górze będzie idealna.

 

 H&M, 129,99zł

Sukienki na wesele z Zary

Przez lata byłam wierną klientką Zary i większość moich sukienek pochodziła właśnie z tego sklepu. A że jestem znana ze swojej miłości do sukienek i najchętniej chodziłabym tylko w nich cały rok, to możecie się domyślać, że przez moją szafę przewinęło się naprawdę wiele, różnorodnych modeli. Jednak z roku na rok, stwierdzam że wiele modeli jest kompletnie nieprzemyślanych i nie do założenia w codziennym życiu. Nie pomaga także wzrost cen, które coraz częściej są nieadekwatne do jakości, wzoru i przeznaczenia.

 

Pierwsza propozycja przykuła moją uwagę na wieszaku. Żółty może wydawać się ryzykownym kolorem, ale to świetne rozwiązanie na lato - mniej oklepany od białego, nadający świeżości i lekkości. To samo też myślałam o samej fakturze, lubię tiulowe sukienki czy spódnice - są zwiewne oraz dziewczęce. Jednak ten model strasznie powiększył sylwetkę, a zestawiony z butami na płaskim obcasie wyglądałby jeszcze gorzej. Pomysł na sukienkę był świetny, w tym przypadku zdecydowanie zawiniła konstrukcja, a szkoda...

 

 

To zdecydowana wygrana wizyty w Zarze. Obawiałam się, jak będę wyglądała w tak intensywnym kolorze, ale okazuje się, że te obawy były niepotrzebne. Sukienka wygląda i leży świetnie, falbany nadają sukience charakteru, a dłuższy rękawek sprawia, że czułam się w niej bardzo komfortowo. Spokojnie mogłabym ją założyć na wesele, ale wyglądałaby też super w zestawieniu z prostymi trampkami w wersji weekendowej czy na spotkanie ze znajomymi. Dodatkowym atutem na pewno jest fakt, że niepotrzebne są przy niej dodatki. Wystarczy, że połączę ją z prostą torebką i klasycznymi szpilkami.

 

 

Różową sukienkę mini z organzy od początku traktowałam jako eksperyment. Nie jest to sukienka z grupy tych, które na co dzień lądują w mojej szafie. Założyłabym ją na duże, ważne wyjście, na którym chciałabym się wyróżnić. Jednak od razu po jej założeniu przekonałam się, że nie jest to sukienka przystosowana do kobiecej sylwetki. Przegrała na starcie z biodrami i biustem z dwóch ważnych powodów: jak widzicie na zdjęciu odcięcie w talii zbudowane jest bardzo nisko, przez co sylwetka wydaje się być większa, a materiał nienaturalnie odkłada się przy biodrach. Po drugie jest bardzo niepraktycznie stworzona pod względem zakrycia biustu, wymaga założenia samonośnego biustonosza lub nie założenia go wcale, co byłoby bardzo ryzykowne biorąc pod uwagę fakt, że biust nie jest w żaden sposób odsłonięty z boku. Materiał jest bardzo luźny, więc każdy ruch może odsłonić piersi.

 

Zara, 159zł

Kilka przemyśleń

W obydwu sklepach znalazłam i kompletne niewypały i perełki. Zawiodłam się na kilku modelach, które uznawałam za pewniaki, a z drugiej strony byłam bardzo miło zaskoczona sukienkami z którymi nie wiązałam zbyt dużych nadziei.

 

Jednak to wyjście potwierdziło coś, co już od dawna obserwuję w sieciówkach: większość sukienek wygląda dobrze na wieszaku i tylko na wieszaku. Konstrukcje nie są przemyślane, widzimy piękną sukienkę, która po założeniu na ciało traci cały swój urok i jeszcze wpędza nas w kompleksy bo przecież na stronie internetowej sklepu wygląda pięknie na modelce, więc co jest nie tak? Jak widzicie - to dotyczy każdej z nas, każda z nas jest inaczej zbudowana i nie ma sensu się podłamywać.

 

Pomimo, iż nie każdy model jest dla każdego, mam wrażenie że obecnie w sieciówkach każda z nas COŚ znajdzie. Wchodząc do sklepu może przytłoczyć mnogość modeli - przyznaję, że jest ich naprawdę dużo i momentami nawet wybranie kilku modeli do przymierzenia jest ciężkie. Jednak z drugiej strony tak szeroki wybór gwarantuję nam kilka rzeczy. Po pierwsze możemy eksperymentować i po poświęceniu czasu, znaleźć sukienkę która będzie naprawdę idealna do sylwetki. Po drugie bogata oferta zmniejsza prawdopodobieństwo wystąpienia na weselu w takiej samej sukience, co inny zaproszony gość.

 

Jeśli chcecie, żebym sprawdziła dla was jeszcze jakieś trendy czy części garderoby w sieciówkach albo po prostu macie jakieś pytanie to piszcie do mnie na adres pola.namysl@joy.pl

 

Zobacz też: Trend Alert: kultowe marki wspierają LGBT+. Gdzie zrobić zakupy?

Reklama

Polecane wideo

Skomentuj

Podobne tematy

Zobacz również

Reklama

Najnowsze artykuły

Reklama
Reklama
×
Zarejestruj się w Klubie VIP JOY
Wstąp do Klubu VIP i otrzymuj najnowsze informacje ze świata JOY,
zniżki na zakupy oraz zaproszenia na wyjątkowe wydarzenia!