Reklama

#HAPPYLIFE

12.07.2019

Magda Pieczonka zdradza triki swojego makijażu i kulisy współpracy z gwiazdami

Magda Pieczonka zdradza triki swojego makijażu i kulisy współpracy z gwiazdami fot. www.instagram.com/magdapieczonkamakeup

Współpracuje z najpopularniejszymi gwiazdami, ale jej tutoriale kochają "zwykłe" dziewczyny. W czym tkwi sekret jednej z najlepszych makijażystek w Polsce?

Redakcja

Reklama

Magda Pieczonka napisała książkę "Twój make up z gwiazdami". Na pewno kojarzycie jej filmy na Youtube, na którym publikuje nie tylko tutoriale, ale też filmy z gwiazdami. 

 

- Zawarłam w tej książce techniki poznane i ugruntowane na przestrzeni lat, kiedy zdobywałam doświadczenie w pracy makijażystki, a zarazem realizowałam swoją pasję - mówi Magda. - Do udziału w pracy nad książką zaprosiłam kilka zaprzyjaźnionych gwiazd, żeby swoją obecnością nadały jej blask i wprowadziły do niej przyjazną atmosferę. Każda z nich reprezentuje inny typ urody, a co za tym idzie — odmienny rodzaj makijażu, który dostosowałam do ich potrzeb, upodobań i stylu. Mam nadzieję, że każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie.

 

Gościnnie w książce wystąpiły Maffashion, Maja Sablewska, Bogna Sworowska, Natalia Siwiec, Agnieszka Jastrzębska, Maja Bohosiewicz, Marcelina Zawadzka, Agnieszka Hyży i Izabela Janachowska.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Magda Pieczonka (@magdapieczonkamakeup) on

Kilka makijażowych faktów o Magdzie

Jej top 5 kosmetyków makijażowych wszech czasów to podkład (pięknie wyrównuje skórę), rozświetlacz (dodaje lekkości i świeżości), bronzer (świetnie modeluje twarz), produkt do brwi (jeśli są w nich ubytki) i coś do nawilżenia ust.

- U mnie makijaż wygląda cały czas tak samo. Kolory zostawiam na lato, a jesienią stawiam na klasykę. W makijażu jesiennym lubię burgundy, brązy, bordo. Piękna skóra, podkreślone brwi i mocny kolor na ustach — to mój jesienny look - mówi Magda Pieczonka. - Najwięcej mam kosmetyków do pielęgnacji. W życiu nie powiedziałabyś, że moja łazienka to łazienka makijażystki. Mam małą kosmetyczkę z kolorówką, a w niej tylko podstawowe produkty. Czasem nawet się denerwuję, że nie mam się czym umalować na wyjście. Za to mam dużo kremów, olejów, maseczek — to lubię. Jeśli nie ma dobrej pielęgnacji, to makijaż nie wygląda dobrze, więc u mnie pielęgnacja wygrywa.

Makijażystka stawia na mocne oko, ponieważ ma duże oczy i na co dzień dodatkowo nosi kreskę. Przez to, że ma uzupełnione rzęsy, oczy są już podkreślone bez malowania. Gdy nie ma czasu, a planuję wielkie wyjście, to podkreśla usta. Najczęściej jednak zobaczysz u niej wyraźne brwi, rzęsy, kreskę i naturalne usta.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Magda Pieczonka (@magdapieczonkamakeup) on

Wywiad z Magdą Pieczonką

Czy zdarza Ci się wyjść z domu bez makijażu?

Mogę wyjść w samym podkładzie, mam na stałe doklejone rzęsy i nie muszę malować oczu. Mam też do tego całkiem normalne podejście, więc gdy potrzebuję szybko coś załatwić, to oczywiście wychodzę bez makijażu.

Jesteś utytułowaną, cenioną makijażystką, zdobywasz wyróżnienia w różnych rankingach. A co Ty sama cenisz w sobie najbardziej?

Nie lubię mówić o sobie, wolę, gdy mówi o mnie ktoś, kto mnie zna i ze mną pracował. Na pewno cenię w sobie otwartość — kocham ludzi, lubię z nimi przebywać i rozmawiać. Zawsze pracowałam z ludźmi, także zanim zostałam makijażystką.

Co według Ciebie ma wpływ na ostateczny wygląd makijażu, na jego jakość?

Na pewno dobre kosmetyki. Jeśli są z wyższej półki, to makijaż zupełnie inaczej wygląda — to widać. Zawsze powtarzam, że podkład stanowi większość makijażu. Wystarczy pięknie wyrównana, rozświetlona cera, tusz do rzęs, błyszczyk i już się ładnie wygląda. Ważne są produkty, które składają się na ostateczny efekt. Wpływ na niego ma także styl — wyczucie, by nie nałożyć za dużo, odpowiednio dobrać kolory, żeby całość nie była przerysowana, wyglądała lekko mimo intensywności.

Jak zdobywałaś doświadczenie? Jakie były Twoje początki?

Zaczynałam w marketingu, co ciekawe. Takie też skończyłam studia. Nigdy nie przypuszczałam, że będę makijażystką. Dzięki Bogu nią jestem, życie popchnęło mnie w tym kierunku. Praca w marketingu mnie rozczarowała. Postanowiłam robić coś zupełnie innego, pracować z kobietami. Początki nie były łatwe, to była długa i ciężka praca, po osiemnaście godzin na dobę przez siedem dni w tygodniu. Pewnego razu wpadła do mnie koleżanka. Oglądałyśmy jakiś telewizyjny show z polskimi gwiazdami i wtedy pomyślałam na głos, że tak bym chciała kiedyś pracować, przy takich produkcjach. Na co ona powiedziała: „Chcesz? Poczekaj, znam tam kilka osób, zadzwonię, zapytam, czy możesz przyjść”. Dziewczynom, które szkolę, zawsze mówię, że warto mówić o swoich marzeniach, bo nigdy nie wiadomo, kto to usłyszy. Dzięki znajomej, która zadzwoniła do producentów jednego z programów, ktoś mnie tam przygarnął. Na początku miałam tylko zobaczyć, jak to wygląda. Później uparcie pytałam, czy mogę znów przyjść i pomagać — i już mnie nie puścili. Makijażystki powiedziały, że zostaję w ich teamie, bo dostrzegły we mnie potencjał, którego ja jeszcze wtedy nie dostrzegałam.

Wypuściłaś własną linię rzęs i pędzli. Czy planujesz kolejne projekty?

Tak. Planujemy, na razie nie będę zdradzać, co to jest. Cały czas myślimy nad nowymi produktami, ja też jestem typem, który lubi, kiedy się coś dzieje, więc nie zatrzymuję się w miejscu, cały czas próbuję robić nowe rzeczy. Oczywiście nie sama, bo są osoby, które pracują nad tym ze mną i podsuwają mi nowe pomysły, napędzają mnie.

Co myślisz o liniach make-upu stworzonych przez celebrytki: Kylie Jenner, Kim Kardashian-West, Rihannę? To faktycznie hity czy tylko produkty z nadmuchanym marketingiem?

Ja na nich pracuję! Bardzo lubię produkty Kim i Kylie, mam też kilka produktów Rihanny. Prawda jest taka, że na to pracuje cały sztab specjalistów, którzy tworzą dobrej jakości kosmetyki. Tej rangi gwiazdy nie pozwolą sobie na to, by kojarzyć ich nazwiska z słabymi jakościowo produktami. Jeśli się nimi dobrze maluje, dobrze się trzymają, to ja jestem jak najbardziej za.

Czy myślisz, że makijaż może mieć moc terapeutyczną?

Ja to wiem! Nawet mogę podać przykład. Niejedna klientka przychodziła do mnie nie po to, by umalować się na jakąś okazję, tylko dlatego, że miała ciężki dzień, przestała w siebie wierzyć albo ktoś jej powiedział coś przykrego i chciała sobie poprawić humor. Przyszła do mnie i w makijażu poczuła się dużo lepiej, bardziej pewna siebie, atrakcyjniejsza. Klientki często siadają przed lustrem, bez makijażu, czasem nawet nie patrzą na swoje odbicie, nic nie mówią, siedzą jak myszki, boją się odezwać — a wychodzą jako dowartościowane kobiety. To jest najfajniejsze, co można zaobserwować u kobiety — jak makijaż dodaje pewności siebie i wiary w to, że jest piękna.

Prowadzisz aktywną działalność szkoleniową, nie tylko dla makijażystek. Czemu to jest dla Ciebie ważne?

Miło obserwować, że Polki wyglądają coraz piękniej — widać to na ulicy. Szkolę głównie w Polsce, ale także za granicą, naszą Polonię. To warsztaty pokazowe, czyli na wybranej modelce przedstawiam podstawy makijażu. To pierwszy krok, by dziewczyny mogły zobaczyć, z czym to się je. Pokazuję im kosmetyki i techniki makijażowe, by umiały pomalować same siebie. Później zapraszam do mnie na warsztaty praktyczne. To drugi stopień, na którym uczę dopasowywać makijaż do różnych typów urody, dobierać go indywidualnie. A czemu to robię? Dlatego, że widzę — dziewczyny zresztą są mi za to wdzięczne — że im pomagam. Czasami pewne rzeczy wydają im się nie do zrobienia, a gdy im to pokażę, nagle okazują się tak proste, że same nie mogą się nadziwić, że nie potrafiły tego zrobić. Prosty przykład z kreską na oku. Zrobiłam live, po raz pierwszy, na którym pokazałam, jak wykonać poprawnie kreskę na oku, i później dostałam od dziewczyn mnóstwo wiadomości, łącznie ze zdjęciami makijaży. Wcześniej próbowały, nie udawało się, a dzięki temu tutorialowi wszystko okazało się banalnie proste.

Jaka jest najważniejsza rzecz, którą chcesz przekazać?

Podkreślam zawsze, żeby nie przesadzać. Mówię, że to, co było kiedyś modne, teraz niekoniecznie dobrze wygląda. Zapominamy często o pielęgnacji, a to jest podstawa, by makijaż dobrze wyglądał. Nie można zakrywać makijażem mankamentów, trzeba o skórę dbać na co dzień. Brak troski o cerę wychodzi później, po latach. Mamy coraz większą świadomość tego, jak makijaż powinien wyglądać, więc warto zachować w nim lekkość, nie malować się ciężkimi charakteryzatorskimi produktami, bo to jest niepotrzebne. Często też dziewczyny pytają mnie, jak zakryć trądzik, jakimi produktami — ale tu powinien już wkroczyć lekarz dermatolog.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z makijażem gwiazd?

One troszkę nie miały wyjścia… [śmiech] Zaczęło się od Eska Music Award w Katowicach w 2011 roku. Przy imprezach telewizyjnych pracuje sztab makijażystek i ja do takiego zespołu dołączyłam. Wszystkie bardziej doświadczone dziewczyny były zajęte i jedyną wolną makijażystką byłam ja, bo mnie nikt nie znał. W tamten wieczór trafiła do mnie Magdalena Schejbal, po prostu nie miała wyjścia. Była pierwszą gwiazdą, którą umalowałam. Potem przyszła kolejna i kolejna, powoli zdobywałam ich zaufanie.

Co szczególnie lubisz w pracy z gwiazdami?

Mam to szczęście, że trafiam na naprawdę fajne osoby! Każdą z nich lubię nie tylko za charakter, ale i za to, że są takie wyrozumiałe, pozwalają mi robić to, co chcę. Żadna nigdy niczego mi nie narzucała. Często mówią: „Rób, co chcesz”. Współpraca z gwiazdami jest dla mnie mało skomplikowana, częściej to prywatne klientki są bardziej wymagające.

Czym się różni makijaż gwiazd od zwykłego makijażu na wyjście?

Niczym. Tak się utarło, że makijaż telewizyjny jest robiony przy użyciu innych kosmetyków, że musi być cięższy, matowy. Mamy teraz takie możliwości i ofertę, że wystarczą kosmetyki drogeryjne, nie trzeba kupować produktów firm charakteryzatorskich. Nie mówię tu o filmach, ale o makijażu beauty. Makijaż na wyjście i makijaż dla gwiazdy niczym się obecnie nie różnią. Chyba że patrzymy na światło w telewizji i czegoś jest za mało, to dodajemy, poprawiamy.

Czy któreś spotkanie z gwiazdą pamiętasz szczególnie?

Na pewno wspomniane już spotkanie z Magdą Schejbal — usiadła na moim fotelu, a ja myślałam, że umrę. Nie byłam przyzwyczajona do takiej pracy, stresowałam się wszystkim. Przysłali mi Magdę, miałyśmy mało czasu, bałam się, że sobie nie poradzę. I jeszcze pierwsze spotkanie z Mają Sablewską. Przyjechałam w zastępstwie na plan jej programu dobrych parę lat temu. Po tym, jak ją umalowałam, powiedziała: „Wystąpisz u mnie jako ekspert w programie, wskakujesz przed kamerę” — i to też było dla mnie ogromnie stresujące i wielkie wyzwanie, bo ja nigdy nie stałam po tej drugiej stronie kamery, zawsze na backstage’u. To mocno zmieniło moje życie i moją pracę, ludzie zobaczyli mnie wtedy w telewizji.

Gwiazdy do Ciebie wracają. Czy nawiązałaś z nimi przyjaźnie?

O tak! Przyjaźnię się właściwie z każdą gwiazdą, którą maluję, z Mają Sablewską, Mają i Sonią Bohosiewicz, Natalią Siwiec, Izą Janachowską — jest wiele osób, z którymi spędzam więcej czasu prywatnie, poza pracą.

Czy jest taka gwiazda, która jest Twoim makijażowym marzeniem?

Gwiazdy zagraniczne. Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie okazja, by je pomalować, bo one mają swoich makijażystów, więc wątpię… Ale marzę o Beyoncé, Rihannie, Kim Kardashian-West, Jennifer Lopez. To piękne kobiety, a przy okazji bardzo otwarte na makijaż. Kocham makijaże Kim i J.Lo, bo są pięknie rozświetlone. Rihanna natomiast lubi eksperymentować — i na niej na pewno mogłabym coś ciekawego pokazać.

Zobacz też: Ten lakier do paznokci będzie największym hitem tegorocznych wakacji! Zobacz, gdzie go kupić

Reklama

Polecane wideo

Skomentuj

Podobne tematy

Reklama

Najnowsze artykuły

Reklama
Reklama
×
Zarejestruj się w Klubie VIP JOY
Wstąp do Klubu VIP i otrzymuj najnowsze informacje ze świata JOY,
zniżki na zakupy oraz zaproszenia na wyjątkowe wydarzenia!